Podroz przebiegla bez wiekszych problemow. Lucja rozwijala sie jezykowo. W samolocie poszla sie przejsc i wdala sie w rozmowe z jedna Pania. Po chwili przyszla do nas wiec pytam, co tam robila. Mowi, ze rozmawiala z Pania. Ja zdziwiona bo w samolocie Polakow nie bylo wiec pytam, w jakim jezyku, na co Lucja, wzruszajac ramionami, ze po niemiecku... Zreszta Lucja sama po angielsku zamawiala sobie napoje w samolocie, z czego i ona i my bylismy bardzo dumni...
W ogole Lucja urodzila sie by latac. Calej podrozy samolotem towarzyszyly jej okrzyki radosci...
17 grudnia 2009
13 grudnia 2009
03 grudnia 2009
Pies Pawłowa
W Igorze pewne słowa wywołują natychmiastową reakcje, niczym dzwonek w psach Pawłowa .
Tu zarejstrowany został przebieg reakcji na słowo "jogurt czekoladowy"
Tu zarejstrowany został przebieg reakcji na słowo "jogurt czekoladowy"
Pare godzin później: na słowo "zupa" ma podobnie...
02 grudnia 2009
Źli ludzie
Oglądamy "Hair", film jak dla mnie potwornie przejmujący. Jak zwykle na końcu mam łzy w oczach.
Łucja siedzi obok i chcąc chyba pocieszyc matke poklepuje mnie po ramieniu i mówi: "Daj spokój, to tylko źli ludzie są..."
Łucja siedzi obok i chcąc chyba pocieszyc matke poklepuje mnie po ramieniu i mówi: "Daj spokój, to tylko źli ludzie są..."
01 grudnia 2009
Piosenka...
Łucja nuci piosenke... Podchodzę bliżej żeby posłuchac... słucham i lekko zaskoczona ide opowiedziec Rafałowi, co to za piosenki śpiewa Córka... Rafał pyta czy przedszkolna ale ja nie wiem, czy to śpiewali w przedszkolach... Może kiedyś...
Wołamy Łucję zeby zaprezentowała, i Łucja prezentuje...
"A mury runą, runą runą i pogrzebią stary świat..."
Wołamy Łucję zeby zaprezentowała, i Łucja prezentuje...
"A mury runą, runą runą i pogrzebią stary świat..."
Konstruktywna rozmowa...
Łucja: Mamo, wiesz, co mi sie dzisiaj śniło...?
Ja: Nie wiem. Co?
Ł: Że mi oko gneło...
Ja: CO??? A co to znaczy?
Ł: Nie moge Ci powiedziec bo to tajemnica...
Ja: Nie wiem. Co?
Ł: Że mi oko gneło...
Ja: CO??? A co to znaczy?
Ł: Nie moge Ci powiedziec bo to tajemnica...
20 listopada 2009
Grzeczne dzieci...
Igor dotyka mojego laptopa a nie powinien.
A, że Łucja ma silne poczucie zasad i przeszkadza jej ich bezkarne łamanie, zaczyna mu robic wykład...
Że dzieci nie mogą dotykac komputera, szczególnie małe dzieci.
A jak on dotyka to znaczy, że sie nie słucha mamy...
I teraz cytat:
"Bo dzieci, które mieszkają w Ameryce Północnej są grzeczne i nie dotykają komputera, jeśli nie mogą. W Ameryce Północnej i Australii..."
A, że Łucja ma silne poczucie zasad i przeszkadza jej ich bezkarne łamanie, zaczyna mu robic wykład...
Że dzieci nie mogą dotykac komputera, szczególnie małe dzieci.
A jak on dotyka to znaczy, że sie nie słucha mamy...
I teraz cytat:
"Bo dzieci, które mieszkają w Ameryce Północnej są grzeczne i nie dotykają komputera, jeśli nie mogą. W Ameryce Północnej i Australii..."
18 listopada 2009
Matka + szkoła = opóźnienia
Kto by pomyślał, jak składałam papiery na Uczelnię, że będę musiała się uczyc praktycznie codziennie... Blog zaniedbany troszke, dzieci, mam nadzieje, mniej zaniedbane...
Ale za to Łucja także odkryła w sobie pęd do wiedzy. W centrum jej zainteresowań leży człowiek. Kiedy już nasyciła pierwszy głód wiedzy o ciele człowieka, zainteresowała sie ewolucją... I teraz siedzimy na youtubie i oglądamy filmiki o tym, jak to małpka zmieniała się w człowieka.
Ostatnio Łucja przyszła do mnie i prosi, żeby pokazac jej film, jak powstał człowiek. Na pytanie czy tak bardzo jej sie te filmy spodobały odpowiedziała, że "tak, bo ona wlaśnie tak stała sie kobietą..."
Ale za to Łucja także odkryła w sobie pęd do wiedzy. W centrum jej zainteresowań leży człowiek. Kiedy już nasyciła pierwszy głód wiedzy o ciele człowieka, zainteresowała sie ewolucją... I teraz siedzimy na youtubie i oglądamy filmiki o tym, jak to małpka zmieniała się w człowieka.
Ostatnio Łucja przyszła do mnie i prosi, żeby pokazac jej film, jak powstał człowiek. Na pytanie czy tak bardzo jej sie te filmy spodobały odpowiedziała, że "tak, bo ona wlaśnie tak stała sie kobietą..."
06 listopada 2009
Głowa w chmurach
Nie wiem czy wiecie ale nasze starsze dziecko ma pewną niesamowitą cechę, której nie ma chyba nikt w moim otoczeniu, dlatego jest dla mnie tak fascynująca. Łucja jest dzieckiem bystrym i ciekawskim a jednak czasem... hmmm... jakby to nazawać bez przypinania etykietek... buja w obłokach, rozkojarza się, jej myśli zbaczają z obranego kierunku. Urocza cecha. Bez ironii...
Wczoraj, godzina 6.15, Łucja wstaje i postanawia zrobić sobie śniadanie. Ja śpię nadal ale dociera do mnie, że w puszce, gdzie trzymamy kaszke jest pusto wiec pewnie zaraz dostanę zadanie...
I przychodzi Łucja, proszę żeby przyniosła mi opakowanie kaszki, ja je otworzę a ona sobie dokończy... Ok. Opakowanie kaszki okazuję sie porządne więc prosze: "Łucja przynieś mi nożyczki, są w Twoim pudełku na kredki"...
Gdzieś między moją sypialnią a Łucji pudełkiem na kredki dziecko zapomniało, po co szło... Pewnie coś jej świtało, bo po chwili budzi mnie stukanie w ramie, obracam się a tam Łucja stoi i wręcza mi... KREDKĘ!!!
Najczęściej moment rozprężenia widać, kiedy idzie. Najpierw zdecydowanym krokiem, w konkretnym kierunku, po chwili krok staje sie bardziej spacerowy, wolniejszy, idylliczny można by powiedzieć, Łucja zaczyna rozglądać się na boki, nieprzytomnym wzrokiem omiata otoczenie, po czym zajmuje się pierwszą interesująca ją rzeczą, raczej rzadko mającą cokolwiek wspólnego z pierwotnym zadaniem...
Wczoraj, godzina 6.15, Łucja wstaje i postanawia zrobić sobie śniadanie. Ja śpię nadal ale dociera do mnie, że w puszce, gdzie trzymamy kaszke jest pusto wiec pewnie zaraz dostanę zadanie...
I przychodzi Łucja, proszę żeby przyniosła mi opakowanie kaszki, ja je otworzę a ona sobie dokończy... Ok. Opakowanie kaszki okazuję sie porządne więc prosze: "Łucja przynieś mi nożyczki, są w Twoim pudełku na kredki"...
Gdzieś między moją sypialnią a Łucji pudełkiem na kredki dziecko zapomniało, po co szło... Pewnie coś jej świtało, bo po chwili budzi mnie stukanie w ramie, obracam się a tam Łucja stoi i wręcza mi... KREDKĘ!!!
Najczęściej moment rozprężenia widać, kiedy idzie. Najpierw zdecydowanym krokiem, w konkretnym kierunku, po chwili krok staje sie bardziej spacerowy, wolniejszy, idylliczny można by powiedzieć, Łucja zaczyna rozglądać się na boki, nieprzytomnym wzrokiem omiata otoczenie, po czym zajmuje się pierwszą interesująca ją rzeczą, raczej rzadko mającą cokolwiek wspólnego z pierwotnym zadaniem...
04 listopada 2009
Dziewczynka
Z jakiegoś powodu często zwracam się do dzieci per "dziewczynko" i "chłopczyku" i jak narazie przechodziło to bez echa i sprzeciwów. Aż do dzisiejszego ranka, kiedy przy myciu zębów Łucja miała jak zwykle kilka innych ciekawych rzeczy do zrobienia, a samo mycie niebezpiecznie sie już przeciągało.
No i mówie: "Dziewczynko, myj zęby szybciej bo nie zdażysz sie przygotować do przedszkola i nie pojdziesz...", na co Łucja rzuca mi spojrzenie przez ramie i mówi: "Co, nie znasz mnie?".
Zaskoczona, nie bardzo wiem, o co chodzi...
A Łucja: "No, nie znasz mnie? Nie wiesz jak mam na imie...?"
No i głupio się matce zrobiło...
No i mówie: "Dziewczynko, myj zęby szybciej bo nie zdażysz sie przygotować do przedszkola i nie pojdziesz...", na co Łucja rzuca mi spojrzenie przez ramie i mówi: "Co, nie znasz mnie?".
Zaskoczona, nie bardzo wiem, o co chodzi...
A Łucja: "No, nie znasz mnie? Nie wiesz jak mam na imie...?"
No i głupio się matce zrobiło...
02 listopada 2009
Jedzący inaczej
Zauważyliśmy ostatnio u Igora przedziwny trend w sposobie jedzenia...
Tak, tak, wiem, niech dziecko je jak mu wygodnie, w końcu sie nauczy.
Tyle, że ta technika od znanych mi technik troche odbiega...
Po otrzymaniu talerza z jedzeniem, Igor...
Zlizuje lub wypija część płynna lub półpłynną... Po czym...
...część stałą przekłada na talerz wyjadając co drugi kęs.
Z zupą też tak potrafi...
Tak, tak, wiem, niech dziecko je jak mu wygodnie, w końcu sie nauczy.
Tyle, że ta technika od znanych mi technik troche odbiega...
Po otrzymaniu talerza z jedzeniem, Igor...
...wykłada całą stałą zawartość talerza na stół...
Zlizuje lub wypija część płynna lub półpłynną... Po czym...
...część stałą przekłada na talerz wyjadając co drugi kęs.
Z zupą też tak potrafi...
Król ciszy
W piątek po południu wybrałyśmy sie z Łucją na bardzo ciekawą i jak sie okazało pouczającą bajkę o dwuznacznym tytule "Odlot". Dla mnie cały dydaktyzm bajki skupił sie na wspomnianej przez głównego bohatera "grze" w Króla ciszy - bezwzględnym narzędziu zmęczonych rodziców do powstrzymania słowotoku dziecięcego choć na dwie minutki....
No i przypomniała mi się gra w aucie podczas drogi na cmentarz, która, przy koszmarnych rozwiązaniach komunikacyjnych wrocławskich urzędników trwała grubo ponad pół godziny i obejmowała większość miasta. Więc jak Łucja musiała przerwać wywód o kotku żeby nabrać oddechu, doszłam do głosu i proponuje gre w Króla ciszy. Po wyłożeniu zasad gry, dziecię uznało za wystarczająco ciekawą i gramy... 3...2...1... już!
Po ok 10 sekundach słyszę z tyłu, przez zaciśnięte zęby (, że jak sie nie rusza szczęką to sie nie mówi chyba) "...ja musze coś powiedzieć...". 3 sekundy przerwy i... "czy możemy jeszcze chwile porozmawiać o tym kotku...".
Znaczy, że chyba Królem ciszy zostałam ja...
No i przypomniała mi się gra w aucie podczas drogi na cmentarz, która, przy koszmarnych rozwiązaniach komunikacyjnych wrocławskich urzędników trwała grubo ponad pół godziny i obejmowała większość miasta. Więc jak Łucja musiała przerwać wywód o kotku żeby nabrać oddechu, doszłam do głosu i proponuje gre w Króla ciszy. Po wyłożeniu zasad gry, dziecię uznało za wystarczająco ciekawą i gramy... 3...2...1... już!
Po ok 10 sekundach słyszę z tyłu, przez zaciśnięte zęby (, że jak sie nie rusza szczęką to sie nie mówi chyba) "...ja musze coś powiedzieć...". 3 sekundy przerwy i... "czy możemy jeszcze chwile porozmawiać o tym kotku...".
Znaczy, że chyba Królem ciszy zostałam ja...
26 października 2009
Wycieczka domatora
Postanowiliśmy nie marnować chyba ostatniego ciepłego i słonecznego weekendu i wybraliśmy sie na wycieczkę do Sobótki z zamiarem przegonienia dzieci po górkach... Jednak jeszcze zanim wyjechaliśmy z Wrocławia, Łucji słowotok przypomniał mi majową podróż do Prababci w góry za Kraków.
Do przejechania 347km z Wrocławia. Babcia mieszka ok 60km za Krakowem.
Ok 90 km od Wrocławia dzieci zgłodniały wiec zajeźdźzmy na parking przy Górze Św. Anny, jemy i chwile odpoczywamy.
Po ok pół godzinie wsiadamy do auta i opuszczamy parking. No i komentarz Łucji: "Fajnie było u tej Babci w górach. Teraz możemy jechać do domu..."
W czasie podróży nad morze (450km), na Moście Milenijnym, ok 1.5km od domu Łucja pyta czy już jesteśmy an miejscu...
Milusie są te wspólne wycieczki... Tyle czasu na rozmowe...
Do przejechania 347km z Wrocławia. Babcia mieszka ok 60km za Krakowem.
Ok 90 km od Wrocławia dzieci zgłodniały wiec zajeźdźzmy na parking przy Górze Św. Anny, jemy i chwile odpoczywamy.
Po ok pół godzinie wsiadamy do auta i opuszczamy parking. No i komentarz Łucji: "Fajnie było u tej Babci w górach. Teraz możemy jechać do domu..."
W czasie podróży nad morze (450km), na Moście Milenijnym, ok 1.5km od domu Łucja pyta czy już jesteśmy an miejscu...
Milusie są te wspólne wycieczki... Tyle czasu na rozmowe...
22 października 2009
Plany na przyszlość
Wczoraj wieczorem, kładąc się spać, Łucja wyznała, że jak będzie duża to będzie rozwozić pizze...
Hmmm...
I w łeb wzięły plany taty o kontrakcie z WNBA...
Hmmm...
I w łeb wzięły plany taty o kontrakcie z WNBA...
21 października 2009
Tato
Łucja: -Tato masz tu mokre spodnie...
Mama: - Pewnie sie posikał ;)
Łucja: - Posikałeś sie?...
Tato: -Tak, wlaśnie tak.
Łucja (śmiejąc się): -Taki duży chłopak i nie mogł dojśc do ubikacji...
Mama: - Pewnie sie posikał ;)
Łucja: - Posikałeś sie?...
Tato: -Tak, wlaśnie tak.
Łucja (śmiejąc się): -Taki duży chłopak i nie mogł dojśc do ubikacji...
20 października 2009
Kilka migawek z wczorajszego dnia
Wczoraj był fajny dzień. Odwiedziła na Roska z mamą i dziewczyny bawiły sie świetnie...
Zgodnie z umową sprzed dwóch miesięcy Roska przywiozła swoje wrotki i dziewczyny śmigały po mieszkaniu z prędkością światła...
Był i deser i szaleństwa a w międzyczasie tata urządził pokaz zimnych ogni...
Zgodnie z umową sprzed dwóch miesięcy Roska przywiozła swoje wrotki i dziewczyny śmigały po mieszkaniu z prędkością światła...
Był i deser i szaleństwa a w międzyczasie tata urządził pokaz zimnych ogni...
Żeby towarzystwo wyciszyć wyświetlona została ukochana ostatnio bajka, Kung Fu Panda. Panda została natychmiast uwieczniona i wygląda tak...
Kolacja też okazała sie tematyczna. Po oglądnięciu bajki Łucja postanowiła kolacje zjeść pałeczkami i, co ciekawe nawet jej wychodziło...
16 października 2009
Wymkneło się...
Wczorajszy wieczór wymknął się spod kontroli.
Dzieci normalnie śpiące o godzinie 20, wczoraj o 21 szalały w najlepsze, a że zmęczone to kończyło się to nie raz płaczem i pretensjami... O 21.04 zaczeło się wychodzenie z pokoju (siedzieli u siebie bo oficjalnie zostali położeni spać już godzine wcześniej). Rodzice zmęczeni do tego stopnia, że zaczeło ich to bawić więc wybuchy śmiechu trzeba było ukrywać za monitorem komputera.
I tak Łucję bolał brzuszek z głodu, Igor bawił się w najlepsze, potem doszły nas śmiechy i krzyki, że Igor wlazł do jej łózka i jej przeszkadza, po czym zabawa przeniosła sie do łóżka Igora, następnie było picie (dwóch szklanek wody, bardzo się chciało) i siadania na parapecie na czas a na końcu siku... (rodzice cierpliwie traktowali dzieci jakby juz spały, bo to powinni byli robić o tej godzinie)
Na koniec Łucja wracając do pokoju z ubikacji zastała zamknięte drzwi a za nimi Igora trzymającego je tak, zeby ich nie otworzyła. Po serii stuków i prób wtargnięcia, Łucja płaczliwym tonem zawołała; "Igor, czy Ty myślisz, ze to tylko Twój pokój..."
W tym momencie, o godzinie 21.30 tato sie wkurzył i poszedł zrobić porządek.
Zasneli...
A to aniołek poranny samoleczący się...
Dzieci normalnie śpiące o godzinie 20, wczoraj o 21 szalały w najlepsze, a że zmęczone to kończyło się to nie raz płaczem i pretensjami... O 21.04 zaczeło się wychodzenie z pokoju (siedzieli u siebie bo oficjalnie zostali położeni spać już godzine wcześniej). Rodzice zmęczeni do tego stopnia, że zaczeło ich to bawić więc wybuchy śmiechu trzeba było ukrywać za monitorem komputera.
I tak Łucję bolał brzuszek z głodu, Igor bawił się w najlepsze, potem doszły nas śmiechy i krzyki, że Igor wlazł do jej łózka i jej przeszkadza, po czym zabawa przeniosła sie do łóżka Igora, następnie było picie (dwóch szklanek wody, bardzo się chciało) i siadania na parapecie na czas a na końcu siku... (rodzice cierpliwie traktowali dzieci jakby juz spały, bo to powinni byli robić o tej godzinie)
Na koniec Łucja wracając do pokoju z ubikacji zastała zamknięte drzwi a za nimi Igora trzymającego je tak, zeby ich nie otworzyła. Po serii stuków i prób wtargnięcia, Łucja płaczliwym tonem zawołała; "Igor, czy Ty myślisz, ze to tylko Twój pokój..."
W tym momencie, o godzinie 21.30 tato sie wkurzył i poszedł zrobić porządek.
Zasneli...
A to aniołek poranny samoleczący się...
11 października 2009
Zagadka
Ostatnio, żeby umilić sobie wspólne spacerki zadajemy sobie z Łucją krótkie zagadki. Nie inaczej było dzisiaj. I choć zazwyczaj nie jest łatwo rozwikłać Łucji logikę, jedna z dzisiejszych zagadek powaliła mnie na łopatki.
Co to jest? Jest większe od drzewa i mniejsze od krzaczka?...
...Anyone?....
...Nikt?...
Przecież to oczywiste!
Samolot i szczeniaczek.
Co to jest? Jest większe od drzewa i mniejsze od krzaczka?...
...Anyone?....
...Nikt?...
Przecież to oczywiste!
Samolot i szczeniaczek.
Łucja Samosia
Dzieci dorastają, czy tego chcemy czy nie...
Przez ostatnie 4.5 roku budzeni krzykiem Łucji, ze jest głodna, z radością przyjeliśmy jej inicjatywę robienia śniadań samodzielnie. Wyjmuje sobie dziecko miseczke ze zmywarki, mleczko z lodówki a płatki śniadaniowe z szafki a rodzice mają jeszcze kilka minut snu dla siebie... To jednak przestalo wystarczać.
Pewnego dnia Łucja wyjeła ze zmywarki miseczke, mleczko z lodówki, nalała mleczka, włożyła je do mikrofalówki na 30sek i zrobiła sobie kaszke... Teraz juz nie robie kanapek, kaszek, nie nakładam lodów, nie zawijam naleśników... Nie nalewam picia, nie napuszczam wody do wanny...
I tak, krok po kroku nasza starsza pociecha odcina pępowine... Narazie jeszcze mi to odpowiada...
Przez ostatnie 4.5 roku budzeni krzykiem Łucji, ze jest głodna, z radością przyjeliśmy jej inicjatywę robienia śniadań samodzielnie. Wyjmuje sobie dziecko miseczke ze zmywarki, mleczko z lodówki a płatki śniadaniowe z szafki a rodzice mają jeszcze kilka minut snu dla siebie... To jednak przestalo wystarczać.
Pewnego dnia Łucja wyjeła ze zmywarki miseczke, mleczko z lodówki, nalała mleczka, włożyła je do mikrofalówki na 30sek i zrobiła sobie kaszke... Teraz juz nie robie kanapek, kaszek, nie nakładam lodów, nie zawijam naleśników... Nie nalewam picia, nie napuszczam wody do wanny...
I tak, krok po kroku nasza starsza pociecha odcina pępowine... Narazie jeszcze mi to odpowiada...
Kartke dla wujka Piotrka na urodziny też robiła sama.
06 października 2009
Afera spinkowa
Po przyjeździe okazało się, ze tato z pokoju hotelowego zapomniał swoich spinek do mankietów. Oj bieda, bo piekne były, cenne, no i ulubione. Obdzwoniono hotel, Pana Młodego, Świadka i nie wiem kogo jeszcze... Nikt nie widział. Przeszukano torby, pudełeczka... Nie ma. Tato zaczął rozglądać się za nowymi...
Są! Znalazły się...
W plecaczku Łucji...
Otóż, chciała schować przed Igorem, bo Igor by je wział i rozwalił albo wyrzucił do śmieci... A ona nie chciała żeby Tata stracił swoje spinki więc schowała.
Kochane dziecko...
Są! Znalazły się...
W plecaczku Łucji...
Otóż, chciała schować przed Igorem, bo Igor by je wział i rozwalił albo wyrzucił do śmieci... A ona nie chciała żeby Tata stracił swoje spinki więc schowała.
Kochane dziecko...
Wesele
Wesele okazało się dla dzieciaków wyjątkowo udane. Każde czerpało z tego wydarzenia to, co w nim najlepsze i wyjątkowe..
Łucja praktycznie nie schodziła z parkietu. Tanczyły ciągle, w różnych kombinacjach, czasem wciągając w to dorosłych...
Czasem przyłączył sie Igor...
Ale okazało sie, taniec go nudzi to tego stopnia, że zasypia nawet w trakcie żywiołowego greckiego tańca Zorby...
...podczas którego Łucja wyglądała tak...
...więc sam w sobie taniec nudny być nie mógł.
Natępnego dnia, mimo wiatru i chłodu był czas na bieganie
i zbieranie kasztanów.
Gdy zaczeły się poprawiny, nie bez zdziwienia stwierdziliśmy, ze Łucja...
... znów tańczy.
Igor już się nie dał namówić i zabrał się za coś, co kocha najbardziej...
Każdy znalazł coś dla siebie. Wesele było bardzo udane...
30 września 2009
27 września 2009
Potwór
Godzina ok 20.30, Łucja ogląda Muminki, na ekranie pojawia sie stwór, oczy mu swiecą na zielono, z nozdrzy wydobywa sie dym, słowem idealna bajka na dobranoc... Zeby troche złagodzić efekt mówię, że to chyba dziadek mróz, bo kwiatki więdną jak on idzie a z buzi leci mu para, całkiem jak nam w zimie... Po kilkuminutowej pogawędce o mrozie i zimie Łucja, z pobłażliwym umiechem stwierdza:
"Tak naprawde to ja mysle, że to jest potwór..."
Ale mama może wierzyć w co chce...
Poniżej rysunek przedstawiający mnie i Łucje (chyba za starych, dobrych czasów, jak nie było Igora i mogłam sobie posiedziec na ławce na placu zabaw zamiast robić nieskończoną liczbę rundek w pogoni za nim). Ja na ławce, Łucja biega, drzewo rosnie.
"Tak naprawde to ja mysle, że to jest potwór..."
Ale mama może wierzyć w co chce...
Poniżej rysunek przedstawiający mnie i Łucje (chyba za starych, dobrych czasów, jak nie było Igora i mogłam sobie posiedziec na ławce na placu zabaw zamiast robić nieskończoną liczbę rundek w pogoni za nim). Ja na ławce, Łucja biega, drzewo rosnie.
25 września 2009
Port
"Mamo, mamo, choć cos zobacz!!!" dobiegło z łazienki więc lece. A tam córka, promieniejąc dumą pokazuje mi kolorową konstrukcje gumowo-plastikowa na wannie. Eeee..., usilnie próbuje znależć cos, co chociaż naprowadzi mnie na własciwe tory... ale pojęcia nie mam, co to...
Odpowiedź okazuje sie oczywista.
To pogłębiarka. A reszta to port...
Czyż nie logiczne...
Odpowiedź okazuje sie oczywista.
To pogłębiarka. A reszta to port...
Czyż nie logiczne...
23 września 2009
Wyspecjalizowana
Podobno w dzisiejszych czasach człowiek renesansu nie ma racji bytu. Nie trzeba sie znać na wszystkim ale trzeba wiedzieć, gdzie potrzebne informacje znaleźć. I tak Łucja wspiera swoją twórczość odpowiednią książeczką o rysowaniu ale to chyba nie umniejsza jej wkładu.
Przyznaje się, pomogłam z żabką... Ale głównie z nogą. Reszta samodzielna.
Dino
Kotek
Żabka
Przyznaje się, pomogłam z żabką... Ale głównie z nogą. Reszta samodzielna.
Dino
Kotek
Żabka
21 września 2009
Anioły
To, że Łucja jest aniołkiem to wszyscy wiemy. Łucja chyba też o tym wie i niezbyt chętnie chce tym tytułem sie podzielić. Gdy przez przypadek do Igora powiedziałam per aniołku, Łucja oburzona stwierdziła, że tylko ona jest aniołkiem, Igor nie.
W razie gdyby ktoś wątpił, załączam zdjęcie...
W razie gdyby ktoś wątpił, załączam zdjęcie...
18 września 2009
Dlaczego...
Ciekawosć pięciolatka jest powalająca i obejmuje wszystko. Wyzwaniem jest wymyslanie odpowiedzi logicznej, spójnej, ciekawej i łatwiej do zapamiętania bo mozna być pewnym, że temat prędziej czy później wróci a dziecko bezlitosnie wychwyci wszelkie niescisłosci... I tak:
Dlaczego niebo jest tak wysoko?
A po co ludzie mają dzieci? (same głupie odpowiedzi mi do głowy przychodziły)
A czy kanarki żyją na wolnosci?
Dlaczego bluzki są zrobione z materiału?
Dlaczego to jest waleń? (z serii moich ulubionych, takich, na które odpowiedz jest zbyt oczywista by mi przyjsc do głowy...)
Z czego jest zrobiona kukurydza? A arbuz? A ryż?
Dlaczego nogi są przymocowane do pupy?
Więcej nie pamiętam na tą chwile. Wszelkie pomysły odpowiedzi proszę przesyłać mailem lub zostawić w komentarzach. Z góry bardzo dziękuje.
Na zdjęciu z kanarkiem... Pewnie już mysli nad kolejnym wrednym pytaniem...
Dlaczego niebo jest tak wysoko?
A po co ludzie mają dzieci? (same głupie odpowiedzi mi do głowy przychodziły)
A czy kanarki żyją na wolnosci?
Dlaczego bluzki są zrobione z materiału?
Dlaczego to jest waleń? (z serii moich ulubionych, takich, na które odpowiedz jest zbyt oczywista by mi przyjsc do głowy...)
Z czego jest zrobiona kukurydza? A arbuz? A ryż?
Dlaczego nogi są przymocowane do pupy?
Więcej nie pamiętam na tą chwile. Wszelkie pomysły odpowiedzi proszę przesyłać mailem lub zostawić w komentarzach. Z góry bardzo dziękuje.
Na zdjęciu z kanarkiem... Pewnie już mysli nad kolejnym wrednym pytaniem...
Subskrybuj:
Posty (Atom)