24 kwietnia 2010
Węgry
Łucję ostatnio ciekawią flagi państwowe. Dzisiaj dostała książeczkę, w której wkleja się naklejki z flagami przy odpowiednich krajach więc wklejamy... Powyklejaliśmy większość Europy, została nam jedna flaga. Łucją pyta, jaki to kraj... Ja, że Węgry. Nagle Łucja unosi głowę znad ksiązeczki, błysk w oku i krzyczy podekscytowana: "Węgry, to wiem!!! Tam jest dużo papryk!!!...
14 kwietnia 2010
Trochę twórczości
Oto ostatnie rysunki Łucji.
Żabka złapała muszkę...
Króliczek dla Mamy...
Dzieci na placu zabaw - na rowerku trójkołowym, na huśtawce a te na górze to skaczą.
Kąpią się - fajne drzwi do łazienki...
A na koniec nasza rodzinka - Igor w wózku, Łucja obok na różowo, jest i piesek. Zwracam uwage, że u mamy na rączkach jest chyba jeszcze jedno dziecko. No i, że jesteśmy rodziną króliczków...
Ciekawe czemu mama unosi się nad ziemią...
06 kwietnia 2010
Dobry przykład
Chyba jednak czegoś dobrego sie uczą od nas te dzieci... Igor czyta lali do snu... Nawet obrazki jej pokazuje...
04 kwietnia 2010
01 kwietnia 2010
Koniec
-Mamo, czy życie się kończy? zapytała wczoraj Łucja. Temat śmierci u nas od roku pojawia się sinusoidalnie i nie jest tematem tabu.
-Kończy się, kochanie.
-A dlaczego?
-Bo człowiek jest trochę jak maszyna, na początku wszystko jest nowiutkie i działa sprawnie ale jak pracuje już baaardzo długo to różne części się psują i przychodzi taki moment, że nie może już działać.
-No właśnie i wtedy dostaje takiej choroby, która nazywa się rak.
-(Oh shit, tego nie przewidziałam...) Tak czasami bywa, ale nie zawsze.
-Jak to?
-No bo ludzie umierają z różnych powodów, nie tylko na raka, a z drugiej strony, ktoś może zachorować na raka i wyzdrowieć...
Tym razem temat śmierci pojawił się pod wpływem koleżanki z przedszkola, która powiedziała im, ze jej dziadek poszedł do nieba... Coś mam wrażenie, ze ją Łucja uświadomiła, co się tak naprawdę stało...
-Kończy się, kochanie.
-A dlaczego?
-Bo człowiek jest trochę jak maszyna, na początku wszystko jest nowiutkie i działa sprawnie ale jak pracuje już baaardzo długo to różne części się psują i przychodzi taki moment, że nie może już działać.
-No właśnie i wtedy dostaje takiej choroby, która nazywa się rak.
-(Oh shit, tego nie przewidziałam...) Tak czasami bywa, ale nie zawsze.
-Jak to?
-No bo ludzie umierają z różnych powodów, nie tylko na raka, a z drugiej strony, ktoś może zachorować na raka i wyzdrowieć...
Tym razem temat śmierci pojawił się pod wpływem koleżanki z przedszkola, która powiedziała im, ze jej dziadek poszedł do nieba... Coś mam wrażenie, ze ją Łucja uświadomiła, co się tak naprawdę stało...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
