W skład Igora świata wchodzą:
Gigi, mama, tata, Ufa vel Juja, jam, bubyj, lolot, hau, fofa, baba, miamian, eła, ciuciu, uła, brum, Ilooo, lala, ketka, husiu, ja, kaka, jaja, si, kik-ka, puuu, tamaj, k-ko, dziadzia, kałko, buch, tuta/ciucia, bam, pa, niolno, tauta...
Kto tam? Co to?
24 marca 2010
Garnitur
Mieliśmy w liceum nauczyciela od fizyki, który swój nastrój wyrażał strojem, a raczej nie nastrój, a tolerancje wobec naszej ignorancji. Jak przychodził w swetrze, wiadomo było, że nasza niewiedza ujdzie nam na sucho, gdy pojawiał się w garniturze, zaczynała sie rzeź. Wniosek: garnitur ma na ludzi dziwny wpływ...
Dzisiaj, mimo, że szkolnie niedoświadczone, nasze starsze dziecko wyczuło bezbłędnie wpływ garnituru na emocje noszącego. Kiedy Tato musiał sie wystroić w garnitur to momentalnie zaczał się zachowywać jak generał na służbie.
Łucja, jakby wyczuwając jakimś szóstym zmysłem nastawienie Tatusia skomplementowała "Tatusiu, ale masz śliczny mundur..!!!."
To mi przypomniało, jak jakiś już czas temu Łucja na widok krawata stwierdziła, że całkiem ładny szaliczek ma Tato...
Dzisiaj, mimo, że szkolnie niedoświadczone, nasze starsze dziecko wyczuło bezbłędnie wpływ garnituru na emocje noszącego. Kiedy Tato musiał sie wystroić w garnitur to momentalnie zaczał się zachowywać jak generał na służbie.
Łucja, jakby wyczuwając jakimś szóstym zmysłem nastawienie Tatusia skomplementowała "Tatusiu, ale masz śliczny mundur..!!!."
To mi przypomniało, jak jakiś już czas temu Łucja na widok krawata stwierdziła, że całkiem ładny szaliczek ma Tato...
22 marca 2010
Dziwny świat
Łucja próbuje ogarnąć i zrozumieć wszystko, co ja otacza...
I wydawałoby się, że posiadanie rodziców to sprawa prosta i zrozumiała a jednak może sprawiać problemy...
"Bo czy ja zawsze będę jej mamą?
Nawet jak nie jesteśmy razem?
Nawet jak ktoś sie wyprowadzi, to jego mama to nadal mama, a tato to nadal tato?
Czyli jak Asia kiedyś mieszkała u swojej mamy a teraz mieszka z Damianem to czy znaczy, że teraz Damian jest jej tatą??"
Skomplikowane to wszystko...
I wydawałoby się, że posiadanie rodziców to sprawa prosta i zrozumiała a jednak może sprawiać problemy...
"Bo czy ja zawsze będę jej mamą?
Nawet jak nie jesteśmy razem?
Nawet jak ktoś sie wyprowadzi, to jego mama to nadal mama, a tato to nadal tato?
Czyli jak Asia kiedyś mieszkała u swojej mamy a teraz mieszka z Damianem to czy znaczy, że teraz Damian jest jej tatą??"
Skomplikowane to wszystko...
18 marca 2010
16 marca 2010
15 marca 2010
Changes, jak śpiewał Tupac
Zmiany, zmiany...
Igor drugą już noc zaypia bez smoczka. W dzień smoczka również nie używa.
Niestety, są też ciemne strony, niepokojąco przedłuża się usypianie wieczorne przy jednoczesnym intensywnym monologu Igora.
Tak było dzisiaj:
Igi: Mamoooooo?
Mama: Tak?
I: Jaja? (ze wskazaniem na własną pieluchę)
M: Tak Igi, masz tam jajeczka...
I: Tata?
M: Tak, tata też...
I: Mama?
M: Mama nie.
I: Mniamnia? (Damian - przypis autora)
M: No raczej tak.
I: Fofa? (Ciocia - przypis autora)
M: Ciocia nie.
I: Ufa? (Łucja)
M: Łucja też nie.
Łucja: Nie moge spać jak on tak gada!...
I: Mamoooooo?
...
I: Hau? (ze wskazaniem na włosy na karku)
M: Tak, piesek chwycił cie za włoski...
I: Mniamnia? (Tak, u Damiana...)
I: Mamooooo?
...
I: Tata?
M: Nie ma taty...
I: Brum?
M: Tak pojechał autem...
I: Ilooooo ?
M: Tak, bedzie słuchał piosenki o Nowym Yorku... (z trudem udaje nam sie przekonać dzieci do wysłuchania w samochodzie innej piosenki)
I: Mamooooo?
Tu, wobec braku mojej reakcji, zostaje odśpiewana piosenka o Nowym Yorku...
Łucja: Mamo!!!
Było jeszcze sprawdzanie, czy na poduszce z kotkiem będzie wygodnie (nie było).
Potem kilka jęków bo czegoś mu brakowało złagodzonych przez kilkusekundowe głaskanie po czółku i upragniona cisza...
Tylko nie moge sobie teraz przypomnieć, co w tym smoczku przeszkadzało mi najbardziej...
Igor drugą już noc zaypia bez smoczka. W dzień smoczka również nie używa.
Niestety, są też ciemne strony, niepokojąco przedłuża się usypianie wieczorne przy jednoczesnym intensywnym monologu Igora.
Tak było dzisiaj:
Igi: Mamoooooo?
Mama: Tak?
I: Jaja? (ze wskazaniem na własną pieluchę)
M: Tak Igi, masz tam jajeczka...
I: Tata?
M: Tak, tata też...
I: Mama?
M: Mama nie.
I: Mniamnia? (Damian - przypis autora)
M: No raczej tak.
I: Fofa? (Ciocia - przypis autora)
M: Ciocia nie.
I: Ufa? (Łucja)
M: Łucja też nie.
Łucja: Nie moge spać jak on tak gada!...
I: Mamoooooo?
...
I: Hau? (ze wskazaniem na włosy na karku)
M: Tak, piesek chwycił cie za włoski...
I: Mniamnia? (Tak, u Damiana...)
I: Mamooooo?
...
I: Tata?
M: Nie ma taty...
I: Brum?
M: Tak pojechał autem...
I: Ilooooo ?
M: Tak, bedzie słuchał piosenki o Nowym Yorku... (z trudem udaje nam sie przekonać dzieci do wysłuchania w samochodzie innej piosenki)
I: Mamooooo?
Tu, wobec braku mojej reakcji, zostaje odśpiewana piosenka o Nowym Yorku...
Łucja: Mamo!!!
Było jeszcze sprawdzanie, czy na poduszce z kotkiem będzie wygodnie (nie było).
Potem kilka jęków bo czegoś mu brakowało złagodzonych przez kilkusekundowe głaskanie po czółku i upragniona cisza...
Tylko nie moge sobie teraz przypomnieć, co w tym smoczku przeszkadzało mi najbardziej...
Odwet
Tato chciał się dzisiaj córce odgryźć za wczorajszego skarżypytę i jak tylko Łucja pożaliła się na Igora, tato stwierdził, że skarży. Na co Łucja, że kto się przezywa, ten sam się tak nazywa...
2:0 dla Łucji.
2:0 dla Łucji.
Nie ładnie, tato...
Po powrocie z szanownej uczelni zastałam w domu lekko burzową atmosferę. Szczególnie zauważalna była ona między córką a tatusiem. Tatuś chodził ze zmarszczonym czołem a córka na każdą taty uwagę (niezbyt miłym tonem robioną) reagowała mniej lub bardziej dostrzegalnym oporem. Próbuję dowiedzieć się co sie działo, najpierw od tatusia. Tatuś stwierdził lakonicznie, że do Łucji nie dociera to, co on mówi.
Więc próbuję z drugiej strony, pytam Łucje, czy tato ma powody, żeby sie na nią skarżyć... Na co Łucja, patrząc z wyższością na tatę stwierdziła, że skarżyć jest brzydko a jak ktoś ciągle skarży to sie nazywa skarżypyta...
Niełatwa jest rola mediatora, choć czasem wystarczy zadać jedno odpowiednie pytanie...
Więc próbuję z drugiej strony, pytam Łucje, czy tato ma powody, żeby sie na nią skarżyć... Na co Łucja, patrząc z wyższością na tatę stwierdziła, że skarżyć jest brzydko a jak ktoś ciągle skarży to sie nazywa skarżypyta...
Niełatwa jest rola mediatora, choć czasem wystarczy zadać jedno odpowiednie pytanie...
11 marca 2010
Przedwiośnie
Dzisiaj na spacerze Igor wziął do ręki psią kupę. Rozmrożoną. Dwa razy. A potem wywalił się w błoto.
Przedwiośnie to czy taki urok Igora?
Przedwiośnie to czy taki urok Igora?
01 marca 2010
Bajka
"Bajka o Panu, który nadmuchał sobie głowę"
Autor: Łucja
"Dawno, dawno temu był Pan, który nadmuchał sobie głowę. Mało konkretów? Nie mógł jeść chrupek ani odkleić naklejki z czoła. Miał dwie buzie i urósł do kosmosu..."
CDCN - Ciąg dalszy chyba nastąpi...
Autor: Łucja
"Dawno, dawno temu był Pan, który nadmuchał sobie głowę. Mało konkretów? Nie mógł jeść chrupek ani odkleić naklejki z czoła. Miał dwie buzie i urósł do kosmosu..."
CDCN - Ciąg dalszy chyba nastąpi...
Subskrybuj:
Posty (Atom)