Mieliśmy w liceum nauczyciela od fizyki, który swój nastrój wyrażał strojem, a raczej nie nastrój, a tolerancje wobec naszej ignorancji. Jak przychodził w swetrze, wiadomo było, że nasza niewiedza ujdzie nam na sucho, gdy pojawiał się w garniturze, zaczynała sie rzeź. Wniosek: garnitur ma na ludzi dziwny wpływ...
Dzisiaj, mimo, że szkolnie niedoświadczone, nasze starsze dziecko wyczuło bezbłędnie wpływ garnituru na emocje noszącego. Kiedy Tato musiał sie wystroić w garnitur to momentalnie zaczał się zachowywać jak generał na służbie.
Łucja, jakby wyczuwając jakimś szóstym zmysłem nastawienie Tatusia skomplementowała "Tatusiu, ale masz śliczny mundur..!!!."
To mi przypomniało, jak jakiś już czas temu Łucja na widok krawata stwierdziła, że całkiem ładny szaliczek ma Tato...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz