Po powrocie z szanownej uczelni zastałam w domu lekko burzową atmosferę. Szczególnie zauważalna była ona między córką a tatusiem. Tatuś chodził ze zmarszczonym czołem a córka na każdą taty uwagę (niezbyt miłym tonem robioną) reagowała mniej lub bardziej dostrzegalnym oporem. Próbuję dowiedzieć się co sie działo, najpierw od tatusia. Tatuś stwierdził lakonicznie, że do Łucji nie dociera to, co on mówi.
Więc próbuję z drugiej strony, pytam Łucje, czy tato ma powody, żeby sie na nią skarżyć... Na co Łucja, patrząc z wyższością na tatę stwierdziła, że skarżyć jest brzydko a jak ktoś ciągle skarży to sie nazywa skarżypyta...
Niełatwa jest rola mediatora, choć czasem wystarczy zadać jedno odpowiednie pytanie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz