17 grudnia 2009

Podroz

Podroz przebiegla bez wiekszych problemow. Lucja rozwijala sie jezykowo. W samolocie poszla sie przejsc i wdala sie w rozmowe z jedna Pania. Po chwili przyszla do nas wiec pytam, co tam robila. Mowi, ze rozmawiala z Pania. Ja zdziwiona bo w samolocie Polakow nie bylo wiec pytam, w jakim jezyku, na co Lucja, wzruszajac ramionami, ze po niemiecku... Zreszta Lucja sama po angielsku zamawiala sobie napoje w samolocie, z czego i ona i my bylismy bardzo dumni...
W ogole Lucja urodzila sie by latac. Calej podrozy samolotem towarzyszyly jej okrzyki radosci...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz