16 września 2009

Damski bokser

Okazało się, że nasz syn to damski bokser. Tzn. na siostrze trenował już od jakiego czasu (przy zdecydowanym acz nieprzekonującym go sprzeciwie rodziców) ale pierwszy raz dostało sie obcemu dziecku i to w dodatku płci żeńskiej...

Jak zwykle, na przedszkolnym placu zabaw przy wózku Iga zebrała się spora grupka czterolatków, w tym niepozorna blondyneczka J. Najsmieszniejsze (dla przedszkolaków, nie dla Iga...) okazało sie robienie (smiesznych) min z wywalaniem jezyka i wywracaniem oczu... Widowisko dla publicznosci dosć drażniące, a co dopiero dla Młodego, który nie mając gdzie uciec, chlasnął pierwszą, najbliższą (ok 10 cm od jego wlasnej) twarz, akurat należącą do J... Towarzystwo sie opamiętało a Igor dał sie poznać jako chłopak zdecydowany i nie przebierający w srodkach... Tylko co miała zrobić matka, w dodatku pod ostrzałem spojrzeń wyszkolonej i dowiadczonej kadry nauczycielskiej...

Matka przepraszać za syna nie zamierzała, w końcu został sprowokowany. Wytłumaczyła tylko, ze takie miny sie Igowi musiały nie podobać a Igowi, że bić nie wolno, choćby w afekcie...

No i gdzie są granice obrony koniecznej?

J..., buziak od Igora. Na zgode...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz