Ulubiony obiekt...
Choć czasem już też się buntuje...
Ale bierze przykład, mimo aparatu - atrapy...
Są i pieski...
I książeczki (Łucja ostatnio znalazła Justynę Durella (po prawej) i kazała sobie czytać)...
I była zima z pędzącego auta...
I mama...
No i sama artystka w wersji impresjonistycznej...
Są jeszcze ściany, okna, noga, oko, racuszek, zabawki, wiele wersji Igora i taty nogi... Wszystkie niepowtarzalne...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz