23 lutego 2010

Wystawa

A to mała próbka talentu fotograficznego Łucji...

Ulubiony obiekt...


Choć czasem już też się buntuje...


Ale bierze przykład, mimo aparatu - atrapy...
Są i pieski...
I książeczki (Łucja ostatnio znalazła Justynę Durella (po prawej) i kazała sobie czytać)...

I była zima z pędzącego auta...


I mama...

No i sama artystka w wersji impresjonistycznej...

Są jeszcze ściany, okna, noga, oko, racuszek, zabawki, wiele wersji Igora i taty nogi... Wszystkie niepowtarzalne...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz