18 lutego 2010

Urodziny

Nasze dzieci uparły się żeby przyjść na świat w lutym. Z tego wynika coroczny problem, czy robić im urodziny razem czy osobno. Drugi problem, bardziej skomplikowany to, co kupić na prezent.  I po raz kolejny rodzice wykazali się dogłębną znajomością poplątanych preferencji swoich dzieci. Pośród sporej liczby podarków wyłoniły się dwa kluczowe... Za Halamą: "ja wiedziałam, ze tak będzie..."

Oto Igor ze swoim. Nie rozstaje się z nim praktycznie wcale a wszystkim zwolennikom tradycyjnego podziału ról zdaje się pokazywać język...



Łucji prezent kryje się w tej czerwonej torebeczce i jest nim PRAWDZIWY APARAT!!! Chyba z niej jakaś Ciotka Ania bedzie czy co... Mamy teraz obfotografowane wszystko w domu... No i musimy sie bardziej pilnować bo nie wiadomo, w którym momencie i z której strony nadbiegnie nasz papparazzi...




Dziękujemy Cioci Reni!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz