O tym, że młodsze pokolenia coraz bardziej różnią się od swoich rodziców wie już chyba każdy. I, że dzieciaki coraz wcześniej uświadamiają sobie istnienie globalnej społeczności. I, że technologia dociera do nich szybciej i łatwiej i jest dla nich bardziej naturalna...
Dzisiaj właśnie dopadła mnie ta rzeczywistość.
Igor płacze za swoim ulubionym kubkiem, który właśnie włożyłam do zmywarki. No i nie daje sobie wytłumaczyć, że jest brudny i będzie się myć. Więc mówię dobitnym tonem: "Kubeczek dostaniesz później bo jest teraz brudny, i kropka". Na co wpada Łucja i równie dobitnym tonem oznajmia: "No właśnie, kropka pl"
23 lipca 2010
22 lipca 2010
Seven
Łucja dzisiaj postanowiła nigdy nie pisać cyfry "siedem" z trzecią kreską, tą w połowie. Spytana o powód stwierdziła, że siódemka pisana po amerykańsku bardziej jej się podoba...
Nie wiem czy to taka globalna tendencja amerykanizacji przedszkolaków czy my obciążenie rodzinne mamy...
Po namyśle to mi też się amerykańska siódemka bardziej podoba...
Nie wiem czy to taka globalna tendencja amerykanizacji przedszkolaków czy my obciążenie rodzinne mamy...
Po namyśle to mi też się amerykańska siódemka bardziej podoba...
Time flies...
Teraz, jak juz emocje mundialowe ma za sobą, Tato może spędzać miłe chwile na rozmowie z córką...
Jedziemy. Na Bielany. Oczywiście zaraz po włączeniu silnika pada pytanie.
Łucja: Długo będziemy jechać?
Tato: 15 minut
Ł: A ile to jest?
T: 15 minut
Ł zniecierpliwiona: Ale ile, długo???
T: To zależy, raczej nie...
Ł: Ale ile to 15 minut?
T: Jedna czwarta godziny
Ł: A to długo?
T: Raczej nie.
Ł: A ile to jest? 5 minut?
T: Nie, 15...
I od początku...
Dojechaliśmy. Czuliśmy się jakbyśmy jechali dwa dni... Tato chciał zawrócić i jechać do Magnolii ale chyba wizja kolejnych 15 minut go skutecznie odstraszyła.
Jedziemy. Na Bielany. Oczywiście zaraz po włączeniu silnika pada pytanie.
Łucja: Długo będziemy jechać?
Tato: 15 minut
Ł: A ile to jest?
T: 15 minut
Ł zniecierpliwiona: Ale ile, długo???
T: To zależy, raczej nie...
Ł: Ale ile to 15 minut?
T: Jedna czwarta godziny
Ł: A to długo?
T: Raczej nie.
Ł: A ile to jest? 5 minut?
T: Nie, 15...
I od początku...
Dojechaliśmy. Czuliśmy się jakbyśmy jechali dwa dni... Tato chciał zawrócić i jechać do Magnolii ale chyba wizja kolejnych 15 minut go skutecznie odstraszyła.
08 lipca 2010
Biedne dzieci
Biedne te nasze dzieci. Bywają takie momenty w ich życiu, że muszą się przystosować do warunków bo warunki do nich się przystosować nie chcą...
Teraz na przykład borykają się biedactwa ze skutkami tego, że matka siedzi i uczy się do sesji a ojciec ogląda Mundial. Oto efekty...
Jak widać idzie im nieźle...
Dodać trzeba, ze kochane dzieciaczki same sobie pościeliły...
Dodać trzeba, ze kochane dzieciaczki same sobie pościeliły...
06 lipca 2010
Pij mleko
Łucja: Mamo a czemu trzeba pić mleko?
Ja: Bo mleko jest potrzebne. Ma w sobie takie elementy, które pomagają budować kości...
Łucja: Jakie elementy? Osteoblasty?
Ja: ......Eee... mmmm...hmmmm... No, nie... wapń zwykły...
Ja: Bo mleko jest potrzebne. Ma w sobie takie elementy, które pomagają budować kości...
Łucja: Jakie elementy? Osteoblasty?
Ja: ......Eee... mmmm...hmmmm... No, nie... wapń zwykły...
30 czerwca 2010
27 czerwca 2010
Dzieci vs. rodzice
Dzieci całe szczęśliwe bawią się na balkonie. Ponieważ mają tam swoje kwiatki, które wymagają podlewania, biegają co chwile po wode, znacząc droge z łazienki na balkon wąskim strumykiem... Po pewnym czasie stwierdziłam, że tej wody wystarczyłoby już do zalania całego balkonu (co oni zresztą zrobili) i powiedziałam "stop". Niezbyt byli zadowoleni ale co zrobić... Zajeli sie czymś innym.
Ale po jakimś czasie widze, że Łucja, z miną aniołka niesie jakiś pojemnik na balkon. Kazałam jej wrócić do łazienki i wylać tą wodę bo przecież nie pozwoliłam. Łucją zmartwiona zawróciła i wode wylała po czym woła do Igora: "Igor, nie udało się!"
Na szczęście jestem jeszcze z stanie zwęszyć ich manipulacje.... ale jak długo...
Ale po jakimś czasie widze, że Łucja, z miną aniołka niesie jakiś pojemnik na balkon. Kazałam jej wrócić do łazienki i wylać tą wodę bo przecież nie pozwoliłam. Łucją zmartwiona zawróciła i wode wylała po czym woła do Igora: "Igor, nie udało się!"
Na szczęście jestem jeszcze z stanie zwęszyć ich manipulacje.... ale jak długo...
Subskrybuj:
Posty (Atom)