Teraz, jak juz emocje mundialowe ma za sobą, Tato może spędzać miłe chwile na rozmowie z córką...
Jedziemy. Na Bielany. Oczywiście zaraz po włączeniu silnika pada pytanie.
Łucja: Długo będziemy jechać?
Tato: 15 minut
Ł: A ile to jest?
T: 15 minut
Ł zniecierpliwiona: Ale ile, długo???
T: To zależy, raczej nie...
Ł: Ale ile to 15 minut?
T: Jedna czwarta godziny
Ł: A to długo?
T: Raczej nie.
Ł: A ile to jest? 5 minut?
T: Nie, 15...
I od początku...
Dojechaliśmy. Czuliśmy się jakbyśmy jechali dwa dni... Tato chciał zawrócić i jechać do Magnolii ale chyba wizja kolejnych 15 minut go skutecznie odstraszyła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz