30 czerwca 2010

Rozwiązywanie zadań


Tak oto Łucja, rozwiązując zadania, nie trzyma się poleceń...

27 czerwca 2010

Dzieci vs. rodzice

Dzieci całe szczęśliwe bawią się na balkonie. Ponieważ mają tam swoje kwiatki, które wymagają podlewania, biegają co chwile po wode, znacząc droge z łazienki na balkon wąskim strumykiem... Po pewnym czasie stwierdziłam, że tej wody wystarczyłoby już do zalania całego balkonu (co oni zresztą zrobili) i powiedziałam "stop". Niezbyt byli zadowoleni ale co zrobić... Zajeli sie czymś innym.
Ale po jakimś czasie widze, że Łucja, z miną aniołka niesie jakiś pojemnik na balkon. Kazałam jej wrócić do łazienki i wylać tą wodę bo przecież nie pozwoliłam. Łucją zmartwiona zawróciła i wode wylała po czym woła do Igora: "Igor, nie udało się!"

Na szczęście jestem jeszcze  z stanie zwęszyć ich manipulacje.... ale jak długo...

22 czerwca 2010

Straż

Rodzice chcieli uszczęśliwić dzieci i pokazać im wóz straży pożarnej... Ale niestety wóz miał syrene i w dodatku włączoną... Igor zraził się chyba do końca życia...



I uciekł...


Taki z niego twardziel...


BTW, bluzka Celtików wyrazem nadziei Taty, że wygrają ten finał. Nie wygrali, ale i tak ich lubimy...


09 czerwca 2010

Pogaduszki...

Z Igorem też już można fajnie pogadać...

Igora: Ja...
Mama: Ale co "ja"?
I: Gigi.
M:Ale co "gigi"???
I: Blum.

07 czerwca 2010

Niedzielne popołudnie...


I wszystko by było piękne na tej łące gdyby nie było tej trawy...



04 czerwca 2010

Zawód: eeee...

Łucja, otwierając szeroko buzie: Tato, zobacz czy mam czerwone gardło...Aaaaa....
Tato: Ale ja się na tym nie znam..
Łucja: A na czym się znasz?
Tato: Eee, ja się znam na cyfrach...
Łucja: A ja się znam na żartach...

02 czerwca 2010

Obraz matki

Czasem zastanawiam się, jak nas widzą nasze dzieci... Jakimi rodzicami dla nich jesteśmy? Jakimi ludźmi jesteśmy w ich oczach?
Wczoraj, z okazji Dnia dziecka kupiłam dzieciom po kwiatku. Odbierając Łucję z przedszkola wręczyłam jej kwiata, na co córka "Oooo, skąd masz? Urwałaś gdzieś?"

I  tak dbając o to żeby dzieci miały jakąś świadomośc otaczającej je przyrody i pewnego do niej szacunku, postrzegana zostałam jako dewastator terenów zielonych...