22 czerwca 2010

Straż

Rodzice chcieli uszczęśliwić dzieci i pokazać im wóz straży pożarnej... Ale niestety wóz miał syrene i w dodatku włączoną... Igor zraził się chyba do końca życia...



I uciekł...


Taki z niego twardziel...


BTW, bluzka Celtików wyrazem nadziei Taty, że wygrają ten finał. Nie wygrali, ale i tak ich lubimy...


2 komentarze:

  1. Też przez to przechodziłam, udałam się do remizy i poprosiłam po prostu strażaka, by mu pokazał auto. Syrenę włączył tylko na chwilkę, sama prawie uciekłam. Ale był i kask, i siedzenie strasznie wysoko. Myślę, że zapamięta:)))
    A strażakowi należą się szczególne podziękowania, w końcu to był jego czas pracy...

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas strażacy byli wyjątkowo cierpliwi, banda przedszkolaków skakała po całym, dosłownie całym aucie, łącznie z dachem i wciskali wszystkie możliwe przyciski, pewnie stąd ten nieziemski hałas. Ja mam tylko nadzieję, że czas wyprze niemiłe wspomnienia bo jak narazie to Igi zasłania uszy nawet na odgłos przejeżdżającego autobusu...

    OdpowiedzUsuń